Być jak

Mark Zuckerberg

Case study

Gwiazda

Zuckerberg jak większość superbohaterów Doliny Krzemowej posiada swoją legendę. Parę anegdot i historii, które zna prawie każdy. Nie może zabraknąć tej o „wykiwanych” wspólnikach i szafie pełnej takich samych szarych t-shirtów.

Amerykanie zdają się podchodzić bardzo poważnie do autopromocji. Nie można jednak się oprzeć wrażeniu, że poszczególne historię są odrysowane od tego samego szablonu. Najlepiej zacząć w garażu, zapomnieć o wspólnikach i koniecznie trzeba nie przywiązywać uwagi do tego jak się wygląda.

Ja jednak chciałbym się skupić na tym czego Mark postanowił nie dołączyć do swojej oficjalnej opowieści.

Zuchwałe użycie technologii

Na pewno wiele osób zadaje sobie pytanie; dlaczego Facebook odniósł tak duży sukces a inne portale nie. Od razu na myśl przychodzi nam historyjka o włamywaniu się na serwer uniwersytecki i wykradaniu zdjęć koleżanek. Może jest to prawda, ale na pewno nie odpowiedz na nasze pytanie.

Zuckerberg był zuchwały ale nie jako haker tylko zwykły programista. Pierwsze wersje Facebooka wykorzystywały JavaScript w sposób, o którym wcześniej nikt nie słyszał. Mark wczytywał poszczególne sekcje portalu asynchroniczne w tle. Ponad 10 lat temu robiło to niesamowite wrażenie, a dodatkowo serwis zyskiwał na szybkości i oszczędzał transfer.

Pierwsze wersje tego rozwiązania nie były doskonałe, ale portal był szybko dopracowywany. Zukerberg postanowił wykorzystać wszystkie możliwości nowej technologi. Facebook stał się naprawdę świetnie zoptymalizowanym systemem ( przynajmniej jak na swoje czasy ).

Asynchroniczne użycie JavaScript dało efekt, który prawdopodobnie nie był zamierzony na samym początku. Portal zaczął sprawiać wrażenie inteligentnego. Zupełnie jakby oprogramowanie samo wchodziło w interakcje z użytkownikiem. Różne sekcje strony, które w dowolnym momencie mogły wyświetlić zaktualizowaną treść bez udziału człowieka sugerowały, że strona myśli.

Facebook i sztuczna inteligencja

Prawdopodobnie Mark lub ktoś inny z jego zespołu zauważył, że zjawisko to intryguje użytkowników i postanowił coś z tym zrobić.
W takim właśnie sposób narodziła się jedna z pierwszych sztucznych inteligencji ( AI ) dostępnych dla każdego. Bardzo toporna i prymitywna, ale robiącą piorunujące wrażenie w tamtych czasach.

Facebook potrafił „przewidywać” rekomendując znajomych i robiąc różne inne sztuczki. Od strony technicznej nie było to nic specjalnego. Mózg Facebooka opierał się na dosyć prostych algorytmach. Jednak inne portale były zupełnie statyczne. Użytkownik klikał w formularze, które przeładowywały całą stronę pokazując suche wyniki z bazy danych. Wolne, nudne i „nieinteligentne”.

Kilka lat temu, gdy w PL królowała Nasza Klasa, a Facebook dopiero zdobywał pierwszych użytkowników, odbyłem bardzo ciekawą rozmowę z jednym z programistów. Pracowaliśmy nad nowym portalem społecznościowym. Na jednym ze spotkań, ów programista wygłosił płomienne przemówienie; dlaczego używanie JavaScript przy portalach społecznościowych to bardzo zły pomysł.
Po latach gdy przypominam sobie o tym, uśmiecham się tylko pod nosem 😉

W Dolinie Krzemowej musisz mieć szczęście

Bohater z Doliny Krzemowej musi mieć sporo szczęścia. Inaczej nie osiągnie sukcesu. Nie inaczej było w przypadku Marka. Z pewnością jest on bardzo inteligentnym i zmotywowanym, może nawet pozbawionym skrupułów człowiekiem. Jest też świetnym programistą. Nie da się jednak pominąć ślepego szczęścia, które było po stronie Zuckerberga w kluczowych momentach.

Wykazuje on sporo skłonności do ryzyka. Widać to w słynnych historiach z jego działalności na uniwersytecie, ale również sam często wspomina o „ryzyku” jako podstawowym elemencie sukcesu.

W 2018r Facebook to młody dinozaur ( Dinobook? )

Portal Zuckerberka powoli staje się krzemowym dinozaurem. Na pewno będzie jeszcze obecny przez wiele lat, ale jego znaczenie może dramatycznie spadać. Portale społecznościowe po jakimś czasie się nudzą. Użytkownicy są przejmowani przez nowe platformy oferujące coś świeżego, może bardziej dopasowanego do zmieniającego się świata.

Facebook to potężny ekosystem. W tym momencie nie da się go łatwo modernizować. Nie chodzi o aspekt techniczny, ale raczej to czego oczekują użytkownicy i do czego się przyzwyczaili. Pewnie nam wszystkim zdarzyło się być poirytowanym jakąś nową zmianą na FB. Z drugiej strony Mark nie może pozwolić sobie na pozostanie w miejscu. Jest to sytuacja bez dobrego wyjścia.

Najcenniejszym zasobem Facebooka jest baza użytkowników i bardzo szczegółowe, niekiedy wrażliwe informacje na ich temat. Niestety dla giganta z USA ludzie coraz bardziej zastanawiają się nad swoją prywatnością i wydaje się, że Mark został mianowany wrogiem publicznym nr 1 w tej kwestii.

Firmy produkujące systemy operacyjne dla urządzeń mobilnym mają o wiele większe pole do działania w inwigilowaniu nas na każdym kroku. Z pewnością o wiele, wiele większe niż bohater tego artykułu.

Ciekawe jest też to, że Microsoft zupełnie jest pomijany w dyskusji na temat prywatności.

Przyszłość to mobile i video

Przesuwanie się w stronę mobilności i video możliwe jest dzięki technologii. Już w tym momencie ( IV kwartał 2018 roku ) bez problemu może tworzyć i konsumować materiały video w coraz lepszej jakości. Nie chodzi tutaj tylko o nagrywanie i oglądanie klipów czy dłuższych form video. Ale o szeroko pojętą komunikacje w tej formie.

Facebook robi co może, aby zaistnieć w tych obszarach. Niestety konkurencja ma nie jednego a dwa asy w rękawie. Są nimi fizyczne urządzania mobilne oraz systemy operacyjne na nich zainstalowane.

Apple, Google, Samsung i inni, poprzez kontrole urządzeń mobilnych mogą i z pewnością będą coraz bardziej podgryzać pozycje Facebooka.

Może szczęście Marka powoli się kończy.

Newsletter

Jeśli chcesz dostawać powiadomienia na swój email o nowych artykułach, zapisz się na listę mailingową.

Komentarze

AUTOR: Tomasz Bazyliński | OPUBLIKOWANE: 17-04-2018
Tomasz Bazyliński portrait

O autorze

Nazywam się Tomasz Bazyliński i moją pasją jest przedsiębiorczość.